|
ROZDZIAŁ 1
Zwiedzanie Jezioraka powinno się chyba zaczynać od Iławy, a nie, jak proponują na ogół wszystkie przewodniki, od jego połączenia z Kanałem Elbląskim, to jest od Miłomłyna, gdzie Kanał Elbląski rozdziela się i jedną odnogę prowadzi do Jezioraka oraz jego rozlewiska zwanego Kragą. Jeziorak bowiem, jeśli patrzeć na mapę, przypomina drzewo o nieco wygiętym, wiotkim pniu, który wyrasta z Iławy. Drzewo to jest niezwykle wysokie i potężnie rozgałęzione. Pierwsze duże rozgałęzienie to właśnie Kraga, dokąd wpada kanał z Miłomłyna. Wyżej jeszcze rozrasta się szeroka korona z dwiema grubymi gałęziami. Jeziorak ma bardzo wiele dużych i małych wysp: bezludnych i zamieszkanych, podmokłych i o twardym gruncie. Mniejsze wyspy wyglądają jak czarne, nieprzeniknione kępy drzew, otoczone szerokim i trudno dostępnym lasem trzcin. Lecz prawie każda z nich ma takie miejsce, gdzie trzcina rośnie dość rzadko i umożliwia dostęp do brzegów. Wtajemniczeni potrafią wśliznąć się tędy, a wówczas płynącym za nimi wydaje się, że nagle przepadli jak poranna mgła. Ściana trzcin zamyka się za nimi i kryje ich zazdrośnie. Wnętrze zaś wyspy okazuje się suche, a gdy wytnie się trochę pokrzyw, można świetnie rozbić namiocik i przeżyć spokojną noc na zupełnym odludziu, słysząc tylko nawoływanie perkozów, plusk fal i szelest trzcin.
ROZDZIAŁ 6
Podczas podróży zbliżyłem się bardzo do Czaplaka i przez lornetkę przekonałem się, że jest to ogromna wyspa, na brzegach zadrzewiona, a wewnątrz goła, gdzieniegdzie tylko porośnięta małymi sosenkami.
(O Przylądku Sandacza)
Miejsce, gdzie siedzieliśmy, było niezwykle piękne. Wyobraźcie sobie podłużny, zadrzewiony po brzegach półwysep wchodzący w szeroko rozlaną toń jeziora. Wydłuża go jeszcze piaszczysta ostroga, przez którą przelewają się zielonkawe fale. Na półwyspie rośnie soczysta trawa i o kilkanaście metrów od brzegu zaczyna się gęsty, młody las, sosny i brzozy. Wymarzone miejsce na biwak ze wspaniałym widokiem: z jednego brzegu - na Jeziorak aż do Siemian, a z drugiego - na Czapli Ostrów.
ROZDZIAŁ 7
Czapli Ostrów, czyli Czaplak, jest ogromną wyspą tworzącą niemal koło o średnicy co najmniej pół kilometra. Jak większość wysp na Jezioraku brzeg ma obrośnięty drzewami, a wnętrze z rzadka pokryte karłowatymi sosenkami. W odróżnieniu jednak od pagórkowatych wysp Bukowca lub Łąkowej powierzchnia Czaplaka jest równa i przypomina ogromną patelnię. To porównanie staje się jeszcze trafniejsze w okresie letnich upałów. Wiosną Czapli Ostrów porasta młoda trawa, rolnicy przyprowadzają krowy i konie na wypas, ale im bliżej lipca, tym bardziej ziemia wysycha, a zielona roślinność utrzymuje się jeszcze tylko na brzegach, w cieniu drzew i w pobliżu wody. Wnętrze Czaplaka staje się jałową pustynią, rozpaloną od słońca.
Wędrowiec, który trafi tu w takim właśnie czasie, znajdzie się w krainie ponurej, przygnębiającej. Oto ogromny szmat ziemi, gdzie na próżno szukać na piasku świeżego śladu stopy ludzkiej. Przed oczami roztacza się dywan mchów i porostów, suchych, łamiących się pod stopami. Mchy są rude i siwe, miejscami rdzawe lub czerwonawe, tu i ówdzie ścielą się wielkie niekształtne plamy żółtego piasku, obrzeżonego szarością spalonych od słońca traw. Gdzieniegdzie na jałowej glebie zażółci się rozchodnik lub wystrzeli kwitnący dziurawiec; jakaś karłowata sosenka kurczowo trzyma się piasku. Niektóre części wyspy pokrywają rozległe dywany wrzosu, wcześnie tu zakwitającego i kruchego jak szkło.
Samotny wędrowiec na Czaplaku słyszy tylko ten szelest łamiących się pod nogami wrzosów i mchów, spotyka na swej drodze jakieś ledwo widoczne ścieżynki, które wiosną wydeptały zwierzęta, a może i ludzie. Nie słyszy się tu głosu ptaka; ptasi ród unika jałowego, pustynnego wnętrza wyspy. Najczęściej zagląda tu chyba lis, polując na szaraki, które nieopatrznie zapędziły się w tę stronę.
ROZDZIAŁ 14
Wjechaliśmy w uliczki miasta. Iława jest bardzo piękna, nowoczesne domy stanęły na miejscu gruzów i rumowisk z czasów wojny. Miasteczko ma charakter wczasowiska, bo rozciąga się nad przesmykiem Jezioraka. Nad jeziorem są domki kempingowe, bary, kawiarnie, piękna restauracja o nazwie "Kormoran".
ROZDZIAŁ 16
(o Jeziorze Płaskim)
Dlaczego nazwano je Płaskim? Czy bywają jeziora niepłaskie, pagórkowate lub pochyłe? Czemu w ogóle potraktowano je jako coś odrębnego, choć łączył je z Jeziorakiem przesmyk szeroki na sto metrów? Wpływając z Jezioraka na Płaskie, ktoś nie obeznany z mapą, w ogóle by nie zauważył, że znalazł się na innym jeziorze. Ot, Jeziorak raptem zwężył się na krótkim odcinku, podobnie jak tylekroć w pobliżu Iławy, a potem znowu rozlewała się ogromna toń, pełną wysp i wysepek.
(...)
A potem posłałem ostatnie spojrzenie na Jezioro Płaskie. W lekkiej szarzyźnie zapadającego wieczoru ze swą nieruchomą, trochę złotawą powierzchnią i kępami drzew na wyspach wyglądało bardzo tajemniczo. Może wrażenie to powodowała jego martwota? Nie widziało się przecież na nim żadnej łódki i żagla, nie słyszało się jazgotu motorówek. Niedostępne, zarośnięte lub bagniste brzegi odstręczały turystów, przez co pozwalały jezioru zachować dziki, pierwotny urok.
|